siewka, powracam świeżutki. była taka opcja powrotu już kilka razy, ale zawsze wchodziłem tutaj by coś napisać, czytałem notkę z Hłaski i dawałem spokój, bo wiedziałem, że nic lepszego nie uda mi się zmotać, więc pośpiesznie opuszczałem miejsce.
wtedy jechaliśmy pociągiem z zakopca tydzień po maturze i nie wiadomo było coijak, ale teraz już wiadomo wszystko. i tak właśnie w ostatni weekend promo-pociąg relacji wwa - kraków w celu odwiedzania wiadomych osób, którym dziękuje za gościnę na ruczaju. i zajawkowo.
+ pezet jako wisienka na torcie. oldskulowy set bez emocjonalnego bełkotu.
w krakowie mistycznie, planty i starówka w noc i dzień na ficzuringu z bananem, klasycznie bez zamułki w centrum.
zaglądaj tu jeszcze czasem, bo pojawiła się nowa idea nowej strony zapewne w konwencji w bloga, będzie nowocześnie i lśniąco.
pozdro600 dla Ciebie i Ciebie.
poniedziałek, 7 grudnia 2009
piątek, 29 maja 2009
grzegorz
U Słowackiego zdaje się ktoś pyta: "Czy dusza jest niewypaloną nigdy lampą?". Przed każdym dobrym uczuciem człowieka trzeba klękać jak przed świętością, jak przed gwiazdą. Ochraniać ją, nieść jak światło, a jeśli jest tego chociaż iskierka, to dmuchać aż do utraty tchu. To wiek dwudziesty, Agnieszka: Izolda mieszka w burdelu, a Tristan pije z sutenerami na rogu. Ludzie mają dziś mało czasu na wielkie uczucia; zrywają się rano, chłepczą swoje zupki w barach mlecznych, tłoczą w tramwajach, kupują w domach towarowych tandetne meble na raty, kłócą się z konduktorami o pięć groszy i tak dalej. Klękać – powiedział – klękać. Życie nie daje żadnych gwarancji na przyszłość. Każdemu który mówi: „Zostaw to, za parę lat przyjdzie co innego” powinno się pluć w gębę. Co przyjdzie? Kiedy przyjdzie? Każde szczęście przychodzi złą drogą.
/pociąg Zakopane-Częstochowa osobowa, 28 maj 2009.
/pociąg Zakopane-Częstochowa osobowa, 28 maj 2009.
sobota, 11 kwietnia 2009
the humans are dead
binary solo:
0000001
00000011
000000111
0000001111
0000001
00000011
000000111
0000001111
come on sucker, lick my battery.
0000001
00000011
000000111
0000001111
0000001
00000011
000000111
0000001111
come on sucker, lick my battery.
niedziela, 18 stycznia 2009
Bułgarska Środa
Jest lipiec, 2008 rok. Dwójka ludzi z Częstochowy poznaje się w autokarze zmierzającym do jednej z miejscowości turystycznej w Bułgarii. Czasu jest sporo, jedziemy w końcu 30 godzin. Keredaiw i Yamato po zajęciu własnego dwu-osobowego pokoju na 3 piętrze zaczynają podbój. Wszystkiego. Już na następny dzień są znani jako dwuosobowa ekipa Dżintonik Crew, znana z zamiłowania do żółtej etykiety napoju Savoy w połączeniu z Kinley'em. Warto zauważyć, że na te dwie osobowości wpłynęła także literatura Milana Kundery i kanał 53 bułgarskiej kablówki reprezentujący bułgarski pop folk ("chalga"). Ważnym elementem były również dzieła filmowe tych bardziej znanych aktorów : Borewicz remake, Paweł Jumper, Mol Książkowy i uliczna sonda pt. " Czy często się pan uśmiecha? ". Jak w każdej historii tutaj również nastąpił punkt kulminacyjny. 23 lipca 2008 roku Keredaiw i Yamato postanawiają przyspieszyć tempo o godzinie 17. Z relacji świadków poznają się z całym składem hotelu, w tym znajomą Popka. Keredaiw publicznie przyznaje się do tego, jakoby miałby chodzić aktualnie z córką Hulka Hogana. Kilka godzin później wspólnie wygłaszają swoją życiową filozofię, której głównym założeniem jest teza "Wszystko jest w kosmosie". Są zadziwieni ilością gości, którzy przybyli do ich pokoju by zrozumieć ich dogłębne przemyślenia. Yamato wygłasza swój wykład pt. "Brooklyn rządzi i chuj", wygłoszonym oczywiście z pamięci. Gdzieniegdzie słychać oklaski. Wszyscy rozchodzą się do swoich pokoi rozmyślając o naukach Dżintonik Crew. Na drugi dzień w hotelu chodzą pogłoski o Bananie śpiącym pod drzwiami i o tym jak Yamato o godzinie 1.32 wydaje kolejne 10 lewa na napój z żółtą etykietą. Miesiące mijają, dwuosobowy skład spotyka się 29 grudnia i sumiennie wspomina wydarzenia owego wyjazdu. Z dumą obok Dżintonik Crew ustanawiają kolejną nazwę jaką jest Bułgarska Środa. Crew. CDN.
wtorek, 9 grudnia 2008
fever
oj długo nic się na blogu nie działo. ale to może dlatego, że i w życiu nic ciekawego. aktualnie chory przeziębieniowy w łóżku, czyli nieźle wieje nudą. fervex i inne cuda, byleby tylko szybko wyzdrowieć, bo w sobotę 13 grudnia X urodziny Rub Pulsa ! i co za tym idzie, cała gromada gwiazd z Dr. Ring Dingiem na czele.
w porywach nudziarstwa jestem bogatszy o konto na http://www.biblionetka.pl/, całkiem przydatne jeśli chcesz wiedzieć czy zabierać się za czytanie książki, która już od jakiegoś czasu leży na twojej półce.
Pozatym panie i panowie, nadszedł czas na nowego bloga z recenzjami płyt i innymi dziwactwami muzycznymi, zajrzyj tutaj www.musically-mad.blogspot.com. Nie wiem czy wyjdzie coś z tego, ale zawsze można spróbować i zabijać nudę pisaniem o czymś ładnym.
wczoraj odnalezione na parisdjs.com, Lone Ranger - Fever produced by Grant Phabao:
http://media.libsyn.com/media/timec/Grant_Phabao_The_Lone_Ranger-Fever.mp3
w porywach nudziarstwa jestem bogatszy o konto na http://www.biblionetka.pl/, całkiem przydatne jeśli chcesz wiedzieć czy zabierać się za czytanie książki, która już od jakiegoś czasu leży na twojej półce.
Pozatym panie i panowie, nadszedł czas na nowego bloga z recenzjami płyt i innymi dziwactwami muzycznymi, zajrzyj tutaj www.musically-mad.blogspot.com. Nie wiem czy wyjdzie coś z tego, ale zawsze można spróbować i zabijać nudę pisaniem o czymś ładnym.
wczoraj odnalezione na parisdjs.com, Lone Ranger - Fever produced by Grant Phabao:
http://media.libsyn.com/media/timec/Grant_Phabao_The_Lone_Ranger-Fever.mp3
wtorek, 4 listopada 2008
busy jak signal

jaaaaman! jeszcze tylko 13 dni i jak wszyscy będą dobrze pracować, to świeżutka i cieplutka płyta mighty bob one'a trafi na sklepowe półki, a tym samym do mojej wieży hi-fi. i jeśli jesteś mym sąsiadem, lub mieszkasz klatkę dalej nie narzekaj, że jest za głośno, bo taka sytuacja pewnie zaistnieje. więc bez dzwonienia po straż miejską, czy ochronę supermarketu obi, jeśli masz tam znajomego. lepiej kliknij tutaj i ściągnij promomiks tego zacnego wydawnictwa.
wszystko jest w kosmosie. wszyscy kochamy literaturę.
ostatnio przypomniałem sobie o funk'owych i mash up'owych produkcjach na http://www.lolypop.pl/ i proszę Cię, jeśli to ogarniesz umysłem i portfelem to zaproś do jakiegoś zacnego klubu tutaj panów spod szyldu el barto & liam b, bo robią to już jakiś czas w Polsce , a pewnie grali już tam gdzie ty jeszcze nie byłeś poza granicą. kilka tygodni wprzód andrzejki w pewnym mieszkaniu w dzielnicy północ, więc jeśli dopuścicie mnie do komputera jak ostatnio w tym lokalu, to będziecie mieli funky funky stylee.
w sekcji kulturalnej cały czas produkcje Woodego Allena z najlepszego okresu twórczości. i proszę cię, nie mów, że oglądając Allena chce być fajny, super i ogarnięty intelektualnie, bo jest to plugawym kłamstwem i oszczerstwem. Californication i Two and a half men na zmiane, w obu przypadkach dzieje się sporo, ale i tak Hank Moody było nie było robi więcej. ba, nawet zostanie ojcem. i w tym momencie słyszymy komentarze z publiczności treści: jak wy możecie oglądać seriale?! obejrzałabyś, zrozumiałabyś,bijaaaaacz!
na Czesławie zebraliśmy 5,5 tysia. no całkiem miło.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





